W obu jej kątach paliły się wesołe ognie na kominkach,a między nimi stał długi stół nakryty białym obrusem i zastawiony niezliczoną ilością przekąsek,ciasteczek,win,szampanów....
Na środku sali już ustawiają się pierwsze pary by zatańczyć walca.
Wszyscy poprzebierani,z maskami na twarzach,z piórami w rękach i czarkami pończu.
A oto i ona.Stoi tam na górze schodów w prześlicznej,kremowej sukni,bukiecikiem konwalijek na nadgarstku i tej kolorowej masce,którą podarował jej w Wenecji.
I oto orkiestra zaczyna grać walca.
Czy tak wyglądał Wasz Sylwester?
Mój niestety nie,bo trzeba było iść do pracy,ale...za rok sobie odbiję.
Mój niestety nie,bo trzeba było iść do pracy,ale...za rok sobie odbiję.
Wcale to nie jest tak stare święto jak bym się tego spodziewała bo powstało na przełomie XIX i XX wieku.
Początkowo huczne zabawy na powitanie nowego roku urządzali tylko bogaci mieszczanie,dopiero później stała się także zabawą uboższych warstw społecznych.
A co na to katolicy?
Dobrze czytacie.
Otóż powstała taka legenda,że papież Sylwester zamknął smoka w podziemiach Watykanu.
Smok ten miał się wydostać na wolność w rocznicę śmierci papieża,czyli 31 grudnia 999 roku i spalić cały świat.
Widać ludzie zawsze boją się okrągłych dat,tak jak my byliśmy przerażeni rokiem 2000.
Naprawdę dużo informacji,których nie będę przecież kopiować znajdziecie tutaj.
Czyli,jak się wczytamy,to święto przejścia,które obchodzili wszyscy na planecie ziemia i obchodzą nadal(nawet i w kosmosie).
A ja tylko otwarłam słoiczek z moimi kolorowymi karteczkami,na których zapisywałam co udało mi się zdziałać w starym roku i zaraz poszłam spać.
Może jutro będzie dzień żeby jeszcze raz powitać ten Nowy Rok.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz