wtorek, 16 sierpnia 2016

Kawa,caffe,coffee...

       ...i obojętnie jak bym napisała jej nazwę każdy na świecie wie o czym będzie się tutaj dzisiaj czytać.
Czarna z dodatkiem mleka,rozpuszczalna,zalewana,sypana,z kardamonem,z czekoladką na dnie filiżanki,latte,americano i jak kto woli.
Tyle ile ludzi na świecie tyle różnych rodzajów jej przyrządzania.
Nie można sobie wręcz wyobrazić poranka bez ukochanej filiżanki małej czarnej,a już na pewno każdy czując rozdrażnienie w pracy lub będąc po nieprzespanej nocy sięgnie po nią.



    Kawa budząca Nas swoim zapachem o poranku przybyła z Arabii,gdzie już wcześniej niż u Nas rozmiłowano się w czarnych,palonych ziarnach kawowca.
Ale zanim dotarła do Arabii,ziarnami tymi delektowano się już w I w.p.n.e w Etiopii gdzie gotowano ją z dodatkiem masła i soli.
Stamtąd arabscy kupcy przywieźli ją do Jemenu.
Natomiast Beduini rozpowszechnili praktykę prażenia i zalewania ziaren gorącą wodą.

  Od początku,kiedy tylko Arabowie przywieźli niezwykle,pobudzające ziarna z Etiopii,gdzie rosły wszędzie (nie były wtedy jeszcze uprawiane)odnoszono się do tego napoju niechętnie,a w niektórych miastach wręcz zakazano jej spożywania.
Dopiero w 1554r.w Stambule otwarto pierwszą kawiarnię i zakazy zostały zniesione.

  Aż nie chce się wierzyć,że dopiero w XV-XVI w.napój ten pojawił się w Europie?
Co ludzie pili przedtem na dzień dobry?
Ale wróćmy do tematu.
Napój,bez którego nie potrafię zacząć dnia-podobnie jak większość z Was-dostał się do Europy dzięki niemieckiemu podróżnikowi i botanikowi Leonardowi Rauwolf,który zbierał zioła dla kampanii kupieckiej swego szwagra.
I dzięki mu za to,że powracając z dalekiej podróży przywiózł ten drogocenny krzew jak i zapiski o kulturze picia napoju w krajach tureckich:

     "Bardzo dobry napój zwany przez nich"Chaube,który jest niemal tak czarny jak inkaust i bardzo dobry na dolegliwości,szczególnie żołądkowe.Spożywają go oni o poranku,w otwartych miejscach,przed wszystkimi i bez najmniejszej oznaki strachu czy ostrożności.Napój popijają małymi łyczkami,tak ciepły jak to tylko możliwe,z glinianych i porcelanowych kubków."

     A czy znacie legendy,które mówią jak doszło do odnalezienia krzewu?
Pierwsza z legend wskazuje na etiopskiego pasterza imieniem Kaldi,który to odkrył ziarna kawowca.

Druga,którą bardzo lubię ponieważ brzmi jak baśń z Tysiąca i jednej nocy mówi o podróżniku imieniem Shaikh ash-Shadhli,który przemierzając Afrykę spotkał stado kóz,które było bardzo pobudzone obgryzając ziarna pewnego krzewu.
Z ciekawości zerwał parę ziaren,skosztował i doznał niezwykłego orzeźwienia organizmu.
Dlatego nie polecam picia kawy w późnych godzinach wieczornych!

    A skąd się wzięła nazwa?
Pochodzi ona od tureckiej nazwy Kahve,która oznacza kawę,wino lub siłę-bo czyż takiej nie daje?
A nazwa,którą posługujemy się w Naszym świecie zachodnim została nadana przez innego botanika i włoskiego lekarza Prospera d`Alpino,który w czasie swojego poselstwa w Egipcie nadał napojowi lepiej brzmiącą nazwę Caffe.

     Dla mnie brzmi jak muzyka i teraz mam ochotę wstać od pisania i skierować swoje kroki w kierunku kuchni.
Biorę do ręki moją włoską kafeterię i przyrządzam magiczny napój.
Żałuję tylko,że nie posiadam ręcznego młynka do mielenia kawy jaki ma moja mama-ach,ten aromat świeżo mielonych ziaren.

Ale nie minie to Was jeśli posiadacie kafeterię.
Zaręczam.
Jest to czajniczek mniejszy-na jedną filiżankę-lub większy-na dwie filiżanki.
Rozkręcamy czajniczek i do dolnej części wlewamy wodę uważając,żeby woda nie zakryła dziurki,którą ucieka para,następnie umieszczamy sitko,gdzie wsypujemy kawę i dokręcamy górną część.

Stawiamy kafeterię na kuchence i czekamy,aż cudowny aromat wypełni Nasze mieszkanie.
W międzyczasie do małego termosu wlewam tyle mleka ile potrzebuję na jedną filiżankę kawy i dodaję syropu waniliowego lub orzechowego do kawy i wlewam świeżo zaparzoną kawę,potrząsam i wlewam do wysokiej szklanki.
I oto mój przepis na wspaniałą latte.
                             "A pianka jest na dwa palce:))"

    Ach!!!Jeszcze jedna ciekawostka przyrodnicza.
Podobno najdroższa kawa (50g kosztuje bagatela 100 złotych) pochodzi z...?
Oczywiście,że z krzaku kawowca,ale co jest takie wyjątkowe w tej drogiej kawie?
Sposób pozyskiwania lepszego aromatu.
Najlepsze ziarna z krzewu są zjadane przez indonezyjskie zwierzę zwane Łaskun palmowy i w trakcie"leżakowania"w żołądku ziarna tracą goryczkę i zyskują lepszy aromat,a po wydaleniu są znajdywane w odchodach tychże zwierząt.
Brrr...
Wiem,nie najlepszy widok,ale z przyjemnością posmakowałabym tego aromatu nawet choćby miało mnie to kosztować parę tysięcy za jedną filiżaneczkę. 

                           Wszystkich zainteresowanych zapraszam również tutaj.
                               
                                                 A teraz pora na kawę:)))
                      



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz